11 lipca, 2016

Golden Rose, Matte Lipstick Crayon w odcieniu 08, 10, 12, 19

Bardzo mi miło, że mój pierwszy post został tak serdecznie odebrany. Ogromnie mnie uszczęśliwiła liczba odsłon na blogu, liczba komentarzy. Jedyne co mogę powiedzieć to: dziękuję!!! Wracam z kolejnym postem.

Przyszłam i będę Was kusić.



Zawsze wolałam klasyczne szminki w sztyfcie. Niestety nie zawsze miałam czas na idealnie wyrysowany kontur ust. Jednak na co dzień wolałam nieco delikatniejszy efekt, więc zaczęłam eksperymentować z konturówkami. Rozcierałam je palcem, dawały delikatny kolor, matowe wykończenie, a i dobrze też trzymały się na ustach. Konturówki to swego czasu był mój numer jeden. Jakiś czas temu Golden Rose wypuściło szminki w kredce. Ich konturówki pokochałam, więc te od razu musiałam wypróbować. 




Do wyboru mamy bardzo dużo odcieni, w moje ręce wpadły cztery. Pierwszym odcień jaki kupiłam był 10. Mój ulubieniec. Lubię kolory nude, ale zdecydowanie te wpadające w róż. Ten właśnie taki jest: stonowany i delikatny. Sięgam po tą kredkę najczęściej, ponieważ usta są tylko delikatnie podkreślone. Zdecydowanie mój ulubieniec na co dzień do makijażu 'No make up'. Jakiś czas temu Maxineczka nagrała filmik, w którym tę kredkę zaproponowała jako zamiennik Anastasia Beverly Hills Liquid Lipstick w odcieniu Dusty Rose.




Z kolejnym kolorem zaszalałam. Jest to kolor 19 - to dość ciemna śliwka. Dla odważnych. Bardzo rzadko decyduję się na takie kolory. Mimo, że ostatnio są bardzo modne na ustach to ja nie czuję się z nimi za dobrze... Ale jako, że kolor bardzo mi się podoba, to skusiłam się na numer 8, który wydaje mi się jaśniejszym odcieniem 19. W sam raz dla mnie. Do niego nie potrzeba już tak wielkiej odwagi jak do noszenia tego z numerem 19.


Jako częsty bywalec na wyspie Golden Rose skusiłam się też na kolor 08, który konkuruje razem z 10 na moich ustach, Dość neutralny odcień. W sam raz na dzień, ale także na większe wyjście gdy makijaż oka jest mocniejszy. Nie jest to nudziak, ale raczej delikatny, neutralny róż.


Od lewej: 08, 10, 12, 19.

Pomadki dość długo się utrzymują na ustach. Zjadają się równomiernie. Zauważyłam, że warto po nałożeniu zdjąć nadmiar w chusteczkę. Dzięki temu trzymają się kilka godzin dłużej, a i wtedy z satyny powstaje piękny mat na ustach. Jedyną wadą jest to, że trzeba je temperować. Gdyby tylko były wykręcane...

Macie swoje ulubione Matte Lipstick Crayon?




47 komentarzy:

  1. Też odciskam usta w chusteczkę po nałożeniu, lepiej wtedy to wygląda ;) Mam numerek 15 i uwielbiam! A temperowanie mi nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ją wygoglowałam i dla mnie byłaby chyba za jasna, ale zerknę na nią przy najbliższej okazji :)

      Usuń
  2. Piękne kolorki, mam 13 i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w planach jeszcze kilka kolorów, 13 też wygląda ciekawie :)

      Usuń
  3. Wszystkie bym u siebie widziala! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio polubiłam maty :) Ładne kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ojoj ale to pięknotki cudowne;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam jedną i jest spoko, ale wolę płynne maty z GR :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jedną i jakoś mnie nie przekonuje...

      Usuń
    2. A ja nie mam ani jednej :O z tych o których piszecie. Tyko jedną zwykłą pomadkę w nr 02 ;)

      Usuń
  7. musze w końcu jakieś kupić ! się tak bronie przed tym nie wiem po co :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wciąga! Takie są super, że chce się więcej :)

      Usuń
  8. szkoda, że nie są wykręcanie. ale w sumie tak bardzo lubię gr, że chyba mi to nie przeszkadza ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, za tę jakość to się pomęczę i je będę temperować :)

      Usuń
  9. Najbardziej przypadł mi do gustu kolor 10 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham maty,ale moje usta ich nie znoszą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ostatnio dają radę, ale czasami mają słabsze dni :(

      Usuń
  11. Ja chyba muszę kupić wszystkie, bo same kredki są genialne (mama ma numer 3) ale po kolorach ich "dupek" niewiele można się dowiedzieć, bo strasznie się różnią. Chcę znaleźć idealny przybrudzony róż i trzymać się go do końca życia :D

    OdpowiedzUsuń
  12. nie miałam tych kredek ani nic do ust z GR, ale kusi mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie mam jeszcze żadnej kredki GR, mam za to kilka pomadek, podobają mi się Twoje zgaszone kolory

    OdpowiedzUsuń
  14. Z Golden Rose mam jedynie cień do brwi, który jest bardzo, bardzo wydajny. Ciekawa jestem ile taka konturówka do ust kosztuje.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam cień do brwi, zastanawia mnie czemu nazywa się pudrem...
      Kredka kosztuje 11,90 :)

      Usuń
  15. Piękna kolorystyka. Oglądałam kiedyś te kredki, ale nie zdecydowałam się na zakup.

    OdpowiedzUsuń